Jeden jest legendarnym działaczem na rzecz praw człowieka i byłym prezydentem RPA, drugi to światowej sławy nigeryjski dramaturg, poeta i prozaik. Nelsona Mandelę i Wole Soyinkę łączy Nagroda Nobla oraz fakt, że zaliczają się w poczet wielkich Afrykanów.
Rok 1985. Urząd prezydenta RPA sprawuje od niedawna Pieter Willem Botha, deklarujący gotowość do rozmów z jednym z liderów ruchu na rzecz zniesienia apartheidu, przebywającym od 23 lat w więzieniu Nelsonem Mandelą. Perspektywa porozumienia oddala się jednak, gdy na terenie państwa wprowadzony zostaje stan wyjątkowy. Nadzieje czarnej większości społeczeństwa na uzyskanie pełni praw pryskają jak bańka mydlana. Mandela tymczasem trafia do szpitala z podejrzeniem raka. Jedyną bronią w walce o lepsze jutro jest dla niego cierpliwość i dyplomacja. Decydujący moment następuje na przełomie lat 1989-90. Wskutek międzynarodowych nacisków oraz udaru mózgu Botha ustępuje ze stanowiska. Nowy prezydent Frederik Willem de Klerk podejmuje decyzje o zwolnieniu Mandeli z więzienia. 11 lutego 1990 roku charyzmatyczny aktywista wychodzi wreszcie na wolność i jeszcze tego samego roku odbywa się w RPA referendum, w wyniku którego zniesiony zostaje apartheid.