TALIBOWIE - PRAWDZIWE OBLICZE
Taliban. Behind the Masks
film dokumentalny, Norwegia, 2010, 27 min.
4.50
18 głosy | 209 miejsce w rankingu
Z bronią w gotowości talibowie czekają na umówionych pozycjach - porozumiewając się przez walkie talkie, zaczynają odmawiać modlitwę. Zaraz po sakramentalnych słowach "Bóg jest wielki", rozlega się odgłos broni maszynowej. Podobnych ataków na amerykańskie konwoje odbywa się rokrocznie dziesiątki. Ten jednak jest pierwszym, który sfilmował z bliska człowiek Zachodu.
Paul Refsdal jest jednym z najbardziej rutynowanych reporterów wojennych na świecie.
W ciągu ostatniego ćwierćwiecza Norweg pojawiał się wszędzie tam, gdzie wrzały konflikty. W Kosowie śledził członków albańskiego ruchu oporu, na Sri Lance towarzyszył tamilskim separatystom, a z miejscowymi partyzantami przeczesywał dżungle Ameryki Centralnej. Bogata kariera doświadczonego dziennikarza rozpoczęła się w połowie lat 80. od wyprawy do Afganistanu. W azjatyckim kraju trwały wówczas walki między inwazyjnymi siłami Armii Czerwonej a islamskimi mudżahedinami. Wówczas zachodnie media przedstawiały "świętych wojowników" jako bohaterów. Dziś w ich spadkobiercach - talibach - widzą zagrożenie dla całego świata.
Po 25 latach, które upłynęły od poprzedniej wyprawy, Refsdal postanowił powrócić do Afganistanu. Jako cel wybrał region przy granicy z Pakistanem, uchodzący za epicentrum aktywności talibów i obszar wpływów osławionej Al-Kaidy. Jego zamiary: przeniknąć do zbrojnego podziemia i sfilmować je z bliska.
Karkołomny plan Norwega zaczął nabierać rumieńców, gdy nawiązał kontakt z grupą Dawrana Safiego, zdolnego przywódcy, za którego głowę Amerykanie wyznaczyli 400 tysięcy dolarów nagrody. Początkowo niechętni białemu człowiekowi, talibowie z czasem zaczęli otwierać się przed przybyszem. Refsdal powoli zdobywał zaufanie bojowców, pozwalał im oswoić się z kamerą, opadały maski zimnokrwistych zabójców. Film, który udało mu się nakręcić, daje pierwszą i być może jedyną okazję przyjrzenia się funkcjonowaniu wyklętych wojowników świętej wojny. Unikalne zdjęcia ukazują talibów naradzających się przed kolejnym zbrojnym rajdem, z troską pielęgnujących broń, ale także rozluźnionych, nawet żartujących ze sobą.
"Przyjechał przedstawić nas jako tych złych" - śmieje się jeden z nich wskazując na Norwega. Chwilę później znajdujemy się wraz z kamerą w ogniu walki.
"Należymy do Boga i nie boimy się nikogo" - deklarują zwycięscy partyzanci, powracając z kolejnego udanego ataku.
Talibowie nie mogą poszczycić się już tak bogatym arsenałem, co ich ojcowie walczący przeciw Rosjanom. A jednak uderzają w Amerykanów celnie i dotkliwie. Szacuje się, że za sprawą uprowadzeń cudzoziemców rokrocznie z okupów inkasują 10 milionów dolarów. Także rajdy ludzi Dawrana, lokalnego lidera, dają się we znaki ich wrogom. Wreszcie Amerykanie przypuszczają kontruderzenie. W jego wyniku ginie dwójka dzieci przywódcy, a Refsdal dostaje wyraźne polecenie: uciekać i wrócić po miesiącu. Gdy wraca, zostaje na sześć dni zakładnikiem bohaterów swojego filmu.
Dokument "Talibowie - prawdziwe oblicze" stwarza widzom niepowtarzalną okazję wniknięcia
w szeregi najbardziej hermetycznej społeczności - wrogów publicznych całego zachodniego świata.