Rok 2010. Polskie łyżwiarki walczą o brązowy medal na zimowych igrzyskach w Vancouver.
W tym samym czasie do warszawskiego szpitala trafia chora na raka starsza pani, mistrzyni świata w łyżwiarstwie z lat 70. Wzięła ze sobą radio, żeby słuchać transmisji z Igrzysk Olimpijskich. Ta fabularna opowieść jest wstępem do filmu o pielęgniarkach, ich życiu zawodowym i emocjach wynikających z codziennych kontaktów z pacjentami.Mam dwie uwagi w związku z tym dokumentem (oglądałem emisję 13 grudnia o godz. 8.05 rano).
Po pierwsze, prezentują go Państwo w złym aspekcie - zwykłym 16:9, podczas gdy został nakręcony wyraźnie w panoramie 2,35:1 - widać to po wydłużonych twarzach i postaciach. Nawet w ujęciu otwierającym film widać, że samochody jadące ulicą są podejrzanie "chude", także obiekty okrągłe (jak zegar wiszący na ścianie w 7 minucie 47 sekundzie albo obwody kubeczków z lekami) są zupełnie jajowate.
Po drugie (choć może wina leży tu po stronie twórców), rzuca się w oczy, że w całym filmie tempo odtwarzanego ruchu jest przyspieszone o jakieś 1,2-1,3 raza. Wszystko porusza się, dzieje i rozgrywa szybciej niż powinno - dotyczy to nie tylko tempa chodzenia różnych osób, ale także jazdy samochodów, ruchów niedołężnych podobno pacjentek, prostych gestów itd. Proszę więc o sprawdzenie, czy nie nastąpił jakiś kolejny błąd techniczny w emisji tego dokumentu.
Jedna usterka może się zawsze zdarzyć, ale dwie naraz to po prostu wstyd :(