Przeciwnicy powiedzieli o nim tyle złego, że powstałaby z tego powieść. Zwolennicy nazywali go "ostatnią indywidualnością amerykańskiego księgarstwa". Barney Rosset to barwna i fascynująca postać, bez wątpienia jeden z najważniejszych amerykańskich wydawców.
Założone przez niego wydawnictwo Groove Press wydało najważniejsze dzieła literatury amerykańskiej i anglojęzycznej okresu powojennego. W latach 50-tych Rosset bronił prawa Allena Ginsberga do wydrukowania jego poematu "Skowyt". Zaraz potem zaczął publikować dzieła Samuela Becketta. Z tej współpracy narodziła się przyjaźń, która trwała do końca jego życia. Rosseta zawsze cechowało wyczucie i chęć przełamywania barier, zmiękczanie powszechnie przyjętego poczucia przyzwoitości. Jego czasopismo literackie "Evergreen Review" szybko stało się narzędziem walki z amerykańskim obscenity law, ograniczającym wolność wypowiedzi. Rosset nie przepuścił żadnej okazji, aby zszokować opinię publiczną. W ciągu kilku lat wydrukował "Kochanka Lady Chatterley", "Zwrotnik Raka", "Nagi lunch", dzieła Geneta i Sade'a, doprowadzając do zupełnego przewartościowania pojęcia obsceny. "Nie zrobiłem tego, żeby uratować ludzkość, zrobiłem to, by uratować "Zwrotnik Raka" - wspomina po latach. Pociągało go kino, więc wprowadził na ekran głośny i skandalizujący film szwedzki "Jest mi dobrze w kolorze żółtym".