Mötley Crüe wzbudzało zawsze skrajne reakcje. Amerykańska grupa cieszyła się uznaniem sporej grupy fanów, ale bywała też wyszydzana za swój ekstrawagancki wizerunek. Jej nazwa to dziś synonim "hair metalu", jak pogardliwie nazywano uprawianą przez zespół muzykę, ale także hedonistycznego stylu życia, seksualnych ekscesów i groźnych zabaw z używkami.
"Pieniądze, seks, modelki Penthouse'a, imprezy w rezydencji Playboya, samochody Ferrari, kilkudniowe popijawy" - wylicza "dorobek" Mötley Crüe menedżer Byron Thomas. Sukcesy powstałego w Los Angeles zespołu ściśle związane są z latami 80. minionego wieku. To właśnie wtedy komercyjne triumfy święciła ułagodzona odmiana heavy metalu, grana przez mężczyzn z tapirowanymi włosami w spodniach z lycry. Cała scena metalowa, a wraz z nią wielu krytyków potępiło nowy nurt, ale nie przeszkodziło to zespołom grającym tę muzykę zawładnąć listami przebojów. Mötley Crüe był jednym z ważniejszych reprezentantów "hair metalu", a jego płyty rozeszły się na całym świecie w 40-milionowym nakładzie. Popularności grupy nie zaszkodziły też bynajmniej opowieści o wyprawianych za kulisami hulankach oraz obyczajowe skandaliki, takie jak nieudane małżeństwo i sex-taśma perkusisty Tommy'ego Lee z sex-bombą Pamelą Anderson.