Poetycka impresja o jednym dniu z życia mieszkańców łąki.
15 lat pracy dokumentacyjnej poprzedzającej okres zdjęciowy, 80 tysięcy metrów taśmy filmowej, 3 lata zdjęć, skonstruowanie specjalnego sprzętu oświetleniowego i zdjęciowego oraz, co najważniejsze, końcowy efekt tych działań. Wszystko to sprawia, że "Mikrokosmos" nie jest zwykłym filmem przyrodniczym. Wielu krytyków dla określenia jego gatunku dodawało epitet: poetycki. Ma to swoje głębokie uzasadnienie nie tylko w sposobie filmowania, ale również w końcowym przesłaniu. W rodzimej Francji "Mikrokosmos" nagrodzono 5 Cezarami: za najlepsze zdjęcia, muzykę, montaż oraz dźwięk; nagrodę "za odwagę" otrzymał również producent - Jacques Perrin.Nie waham się napisać, że "Mikrokosmos" to przyrodnicze, filmowe arcydzieło. Wspaniały i wspaniale kameralny hołd złożony istotom, które wielu z nas z obrzydzeniem i pogardą nazywa "robactwem". Oto mamy możliwość udania się w fascynującą podróż do ich świata, podróż, która obali nasze wszelkie "robaczywe" stereotypy. Spotkamy bowiem łąkowo-leśne stworzenia, które nie ustępują nam, jeśli chodzi o żelazną logikę życia i niegłupią dramaturgię zachowań, a już na pewno pozazdrościć im możemy iście królewskich barw oraz perfekcyjnie dopracowanych kształtów. Wobec takiego bogactwa szat najwięksi ludzcy kreatorzy mody mogą tylko zgrzytać zębami.
Naprawdę nie doceniamy owadów - naszych maleńkich ziemskich krewnych. A może to właśnie oni są prawdziwymi władcami tej planety?