"Latający Holender" to jeden z 9 filmów o najlepszych programach dla dziewcząt i chłopców w historii polskiej telewizji, takich jak "Zwierzyniec", "Klub Pancernych", "Ekran z Bratkiem" czy "Niewidzialna Ręka".
Kapitanem "Latającego Holendra", największej łajby, jaką kiedykolwiek widział świat, był red. Bohdan Sienkiewicz. W swą pierwszą podróż po morzach i oceanach wyruszyła 10 stycznia 1967 roku z portu, którym był gdański ośrodek TVP. Przez pokład "Latającego Holendra" przewinęło się, w jego ponad 26 letniej historii, milion dziewcząt i chłopców z całej Polski. Twórcy programu opowiadali o życiu mórz i oceanów, egzotycznych zakątkach globu, na bieżąco śledzili i komentowali najnowsze konstrukcje statków i jachtów, wielkie regaty żaglowców, pozycję polskiej gospodarki morskiej w świecie. Wiele miejsca poświęcali wyprawie wokół globu Krzysztofa Baranowskiego, wyczynom Zbigniewa Puchalskiego czy Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz. Ponadto w ramach programu organizowano spotkania, kursy żeglarskie i wakacyjne obozy. Dziewczęta i chłopcy zafascynowani morzem mogli poznawać jego sekrety, specyfikę marynarskiej pracy oraz realizować swoje marzenia. Każdego tygodnia kilkaset tysięcy dzieciaków uważnie śledziło kolejne wydania programu ucząc się teorii, a sto tysięcy rozwiązywało fundowane przez redakcję zadania z geografii, biologii morza i nawigacji. O idei, popularności i kuchni powstawania programu opowiadają jego twórcy: red. Bohdan Sienkiewicz, red. Michał Dąbrowski, autor i wykonawca tytułowej piosenki pt. "Latający Holender" Andrzej Strarzec i byli załoganci, dzisiaj już profesorowie i kapitanowie żeglugi wielkiej.Moim marzeniem od młodzieńczych lat była praca na morzu. Dzięki programom telewizyjnym "Latającego Holendra" miałem możliwość już jako młody chłopak poznawania tematyki morskiej, brania udziału w licznych konkursach, obozach żeglarskich i pierwszych rejsach. Z niecierpliwością czekałem na każdą edycję programu. Potem szperałem w rozmaitych źródłach, by udzielić poprawnych odpowiedzi na zadane pytania konkursowe, wykonać zadania. Z tamtych lat mam jeszcze wiele pamiątek, oznak, kart marynarskich, książkowych nagród ,dyplomów, listów dotyczących programu. Interesowała mnie bardzo nawigacja (długie ,"na piechotę" rozwiązywanie zadań matematycznych z astronawigacji; brałem też udział w olimpiadzie nawigacyjnej organizowanej przez Tygodnik Morski prowadzonej przez redaktora Ludwiga, mając w nagrodę możliwość studiowania na Wyższej Szkole Morskiej).
Ze względu na wadę wzroku nie zostałem jednak przyjęty na uczelnię. Skończyłem Wydział Elektryczny Politechniki Poznańskiej i zaraz po studiach udało mi się podjąć pracę jako asystent elektryka, elektromonter i oficer elektryk na statkach - trawlerach Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich "Gryf" w Szczecinie. Był to wspaniały okres mojego życia. Tutaj ogromna zasługa Pana Redaktora Bohdana Sienkiewicza dzięki któremu ta ogromna miłość do morza gdzieś tam zaczęła kiełkować i pozostała do dnia dzisiejszego. Dziękuję Panu za to!!! Na morzu pracowałem przez 12 lat. Potem ze względów rodzinnych (długie rozłąki) poszukałem pracy na lądzie. Aktualnie mieszkam w Nowym Tomyślu. Pracuję jako kierownik działu utrzymania ruchu w firmie Phoenix Contact Wielkopolska Sp. z o.o. ( zatrudnia ok.1400 pracowników).
Tematyka morska nadal mnie wciąż interesuje. Wydaje mi się, że mimo wielu stacji telewizyjnych, (gdy ja byłem chłopcem były tylko dwie ) programów dla młodzieży podobnych do "Latającego Holendra' chyba nie ma. Gorąco pozdrawiam Pana Redaktora i wszystkich byłych uczestników programu "LH".
Z wielką przyjemnością obejrzałem na Planete emitowany film "Latający Holender". Zrealizowany bardzo ciekawie. Dla mnie szczególnie bardzo interesujący. Miałem okazję powrócić wspomnieniami do młodzieńczych lat. Tak jak kiedyś z niecierpliwością czekałem na kolejny program "Latającego Holendra" myślę, że będę teraz czekał na następny odcinek filmu. Sądzę, że niewykorzystanych materiałów jest jeszcze ogrom.
Krzysztof Staręga - staren@kki.net.pl
Jest to jeden z najlepszych programów jaki były kiedyś w polskiej telewizji. Wielu dzis już 50-60 latków wspomina go z łezka w oku
OKULARNIK