Sytuacja w Demokratycznej Republice Konga w przekazach prasowych bywa najczęściej określana jako piekło na ziemi. To słowa nie na wyrost - w toczącej się tam od 1996 roku wojnie domowej zginęło około 3 milionów ludzi.
Kraj przez kilka lat był pogrążony w totalnej anarchii, walczyły ze sobą siły rządowe i lokalne partyzantki. Kongo było także regularnie atakowane przez sąsiadów mających apetyt na jego bogactwa naturalne. Walczący nie cofali się przed niczym - masowe gwałty, kanibalizm, tortury i porwania były na porządku dziennym. Ostatnie parę lat to próba przywrócenia kruchego pokoju, który wciąż wisi na włosku. W Kongu stacjonują dziś siły ONZ, które rozdzielają zwaśnione strony. Do takiego kraju na dwa lata trafił młody dziennikarz z Holandii Renzo Martens. Żył wśród lokalnej społeczności i rejestrował kamerą życie po konflikcie, którego potworność przerasta wszelkie wyobrażenia.bardzo dobra pozycja , szczególnie w tym czasie, gdy u większości oglądających przynajmniej w Polsce, pamiętne jeszcze są szaleństwa świątecznych wydatków i noworocznych zabaw. Ciesz się biedą to absolutna kwintesencja hipokryzji możnych tego świata. To pokazanie jawnej eksterminacji Afrykanów i buta białych.
A tak z ciekawośći, czy cofnięto tą międzynarodową akredytację dziennikarską występującemu w roli głównej Holendrowi?
Dokument zwrócił uwagę na bardzo ważną kwestie której zapewne sami doświadczamy (ile razy zdarzyło się nam przeznaczać pieniądze na dobry cel a poszły do prywatnej kieszenie?
Zapewne sporo.) Według mnie osoba Renzo Martensa zasługuje za na pochwałę: za brak lęku przed zaatakowaniem wielkich organizacji oraz za odważne pytania. Ale czy tak jak czytamy w opisie powyżej nie robi tego dla własnej sławy? W dokumencie sam przygnał się do próżności ale ja wieże w jego dobre serce.
Ps
Myślę, że cofnięcie akredytacji młodemu holendrowi było by kolejnym zamachem na wolność słowa.
Pozdrawiam,
Aleks
Jak dalece jestesmy hipokrytami, tak my jestesmy. Mam dwoch synow, mlodszy nie skonczyl roku, ogladajac cierpienie tych dzieci mialem lzy w oczach, ale nawet gdybym pekl nie jestem w stanie im pomoc, ciesze sie tylko, iz moje dzieci nie sa glodne, moj konsumpcjonizm przeraza mnie. Po prostu nie dopuszczamy tej tragedii do swiadomosci i to jest najgorsze, w czyims interesie - jak widac - lezy utrzymywanie tego stanu rzeczy, sam Renzo powiedzial iz my w europie chcemy miec tanie kakao, tanie inne produkty i farmerzy wykorzystuja tamtejsze spoleczenstwo. No bo kto chce placic wiecej.
Co do pomocy, nawet gdybym mogl, to pomoc ktorym? komu? dzieciom? dla wszystkich nie starczy, kto ma wybierac to dziecko sie nasyci - moze przyzyje, moze nie - a tamto skona z glodu, rodzicom pomagac? to sa trudniejsze wybory niz nam sie wydaje, jestem wstrzasniety
to co innego, niz obejzec podczas kolacji w wiadomosciach jako News dnia, o tym, iz jest zle, iz trzeba pomoc.
ten dokument zdrowo mna wstrzsnal teraz inaczej patrze na wyrzucanie jedzenia, ale dalej jestem w impasie bo nie zabardzo wiem jak pomoc tym ludziom, dodatkowo nie zabardzo mam sie czym dzielic
i mysle ze bede zyl z ta swiadomoscia do konca zycia, po pewnym czasie ucisze w glowie te obrazy i bede dalej hipokryta
Oby zrobił więcej dobrego niż złego
"Narcystyczne Ego" ??? A niech będzie, a niech ma ! Próżność... dobre serce...wszystko można zaakceptować jako maleńki, super niski koszt podania informacji które otrzymaliśmy!
Jako mini koszt wstrząsu któremu dzięki tej publikacji ulegamy!
Tylko co z tego?
Jak ominąć "interesy" i faktycznie udzielić pomocy?
kościół jest bogaty i ma wpływy niech pomaga bez żadnych kosztów własnych a i ja wesprę z chęcią