L'Epine Dans Le Coeur
film dokumentalny, Francja, 2009, 82 min.
Michel Gondry zawsze czarował widzów. Czy to jako autor wizjonerskich wideoklipów Björk czy za sprawą swoich niezwykłych filmów. Tym razem francuski reżyser zabiera widza w szczególną podróż - wyprawę w głąb rodzinnej relacji, widzianej przez charakterystyczny dla niego pryzmat subtelnej melancholii.
W 2004 roku Gondry cieszył się już z sukcesu swego najbardziej znanego filmu, nastrojowego dramatu "Zakochany bez pamięci". Wtedy także jego dom w Nowym Jorku odwiedziła Suzette Gondry. Ciotka reżysera, która przez blisko 35 lat nauczała w szkołach prowincjonalnego francuskiego regionu Cevennes, znajdowała się wówczas na zakręcie życiowym po śmierci męża. Gdy jej opowieści o dotychczasowym życiu i pracy wysłuchał syn Gondry'ego, przekonał ojca, że powinien poświęcić Suzette film. "Zacząłem kręcić małą kamerą, nie sądząc nawet, że tworzę prawdziwy film" - wspomina reżyser. "Chciałem po prostu odtworzyć jej osobistą historię i na tym upłynęło nam całe lato. Ponieważ jednak nie uchwyciłem kilku ważnych aspektów jej biografii, rok później podjąłem pracę na nowo, tym razem z udziałem ekipy filmowej. Kręciliśmy po trosze przez trzy kolejne lata". Ważną postacią w powstającym dokumencie stał się syn Suzette, Jean-Yves. Relacja między dwojgiem nie należała do najłatwiejszych. Między rygorystyczną matką o pedagogicznym zacięciu a synem-próżniakiem poświęcającym czas budowie miniaturowych modeli kolejek często dochodziło do napięć. Gondry nie mógł nie przedstawić zawiłości tego związku na ekranie. Pomocne okazały się w tym celu archiwalne nagrania, jakie przed laty realizował Jean-Yves kamerą Super 8. Tak oto chłodny z początku dokument stał się intymnym portretem bardzo bliskiej osoby. "Na początku interesowało mnie przede wszystkim jej życie zawodowe. Nie było w nim jednak nic intrygującego, wydawało się zbyt neutralne, zbyt nauczycielskie. Skupiłem się więc na relacjach ciotki z jej synem, co nadało całości bardziej mroczny charakter" - mówi Gondry. Realizując "Cierń w sercu" także i sam reżyser musiał zanurzyć się we własną historię rodzinną. Rozmawiał z członkami familii, podróżował do miejsc dla niej ważnych. W efekcie dokument stał się niezwykle szczerym studium rodzinnej więzi we wszystkich jej skomplikowanych aspektach. "Oglądanie filmów Michela Gondry'ego może być pasjonującym doświadczeniem" - pisał w swej recenzji "Ciernia w sercu" Mike Hale z The New York Times. "Tylko nieliczni reżyserzy mogą poszczycić się podobną zdolnością kreślenia obrazów, które wydają się bezpośrednio włączać w nasze emocje, zwłaszcza takie jak nostalgia, melancholia i dziecięca radość".co to za piękna piosenka w tym filmie
Drogi figaro_0, oto tytuły kilku najczęściej powtarzających się utworów w tym filmie:
My life, Don't look back, Comme un enfant - Spleen
Le petit train de la mémoire - Alec Siniavine
Epine - Etienne Charry
Lonely lonely - Feist
Under the elder, Well, well cornelius - Howard Skempton
Nie wiemy, który z nich tak Cię urzekł, ale redakcja stawia na My life Spleen - ten utwór można usłyszeć w trailerze.
admin chodzi mi ostatni utwór na samym koncu filmu niesamowity kawałek
help ostatni utwór w tym filmie