Michel Gondry zawsze czarował widzów. Czy to jako autor wizjonerskich wideoklipów Björk czy za sprawą swoich niezwykłych filmów. Tym razem francuski reżyser zabiera widza w szczególną podróż - wyprawę w głąb rodzinnej relacji, widzianej przez charakterystyczny dla niego pryzmat subtelnej melancholii.
W 2004 roku Gondry cieszył się już z sukcesu swego najbardziej znanego filmu, nastrojowego dramatu "Zakochany bez pamięci". Wtedy także jego dom w Nowym Jorku odwiedziła Suzette Gondry. Ciotka reżysera, która przez blisko 35 lat nauczała w szkołach prowincjonalnego francuskiego regionu Cevennes, znajdowała się wówczas na zakręcie życiowym po śmierci męża. Gdy jej opowieści o dotychczasowym życiu i pracy wysłuchał syn Gondry'ego, przekonał ojca, że powinien poświęcić Suzette film. "Zacząłem kręcić małą kamerą, nie sądząc nawet, że tworzę prawdziwy film" - wspomina reżyser. "Chciałem po prostu odtworzyć jej osobistą historię i na tym upłynęło nam całe lato. Ponieważ jednak nie uchwyciłem kilku ważnych aspektów jej biografii, rok później podjąłem pracę na nowo, tym razem z udziałem ekipy filmowej. Kręciliśmy po trosze przez trzy kolejne lata". Ważną postacią w powstającym dokumencie stał się syn Suzette, Jean-Yves. Relacja między dwojgiem nie należała do najłatwiejszych. Między rygorystyczną matką o pedagogicznym zacięciu a synem-próżniakiem poświęcającym czas budowie miniaturowych modeli kolejek często dochodziło do napięć. Gondry nie mógł nie przedstawić zawiłości tego związku na ekranie. Pomocne okazały się w tym celu archiwalne nagrania, jakie przed laty realizował Jean-Yves kamerą Super 8. Tak oto chłodny z początku dokument stał się intymnym portretem bardzo bliskiej osoby. "Na początku interesowało mnie przede wszystkim jej życie zawodowe. Nie było w nim jednak nic intrygującego, wydawało się zbyt neutralne, zbyt nauczycielskie. Skupiłem się więc na relacjach ciotki z jej synem, co nadało całości bardziej mroczny charakter" - mówi Gondry. Realizując "Cierń w sercu" także i sam reżyser musiał zanurzyć się we własną historię rodzinną. Rozmawiał z członkami familii, podróżował do miejsc dla niej ważnych. W efekcie dokument stał się niezwykle szczerym studium rodzinnej więzi we wszystkich jej skomplikowanych aspektach. "Oglądanie filmów Michela Gondry'ego może być pasjonującym doświadczeniem" - pisał w swej recenzji "Ciernia w sercu" Mike Hale z The New York Times. "Tylko nieliczni reżyserzy mogą poszczycić się podobną zdolnością kreślenia obrazów, które wydają się bezpośrednio włączać w nasze emocje, zwłaszcza takie jak nostalgia, melancholia i dziecięca radość".Drogi figaro_0, oto tytuły kilku najczęściej powtarzających się utworów w tym filmie:
My life, Don't look back, Comme un enfant - Spleen
Le petit train de la mémoire - Alec Siniavine
Epine - Etienne Charry
Lonely lonely - Feist
Under the elder, Well, well cornelius - Howard Skempton
Nie wiemy, który z nich tak Cię urzekł, ale redakcja stawia na My life Spleen - ten utwór można usłyszeć w trailerze.